Kontynuujemy proces oczyszczania pomieszania i uwikłań, odplątywania oraz demistyfikacji i urealnienia. Taki czas i taka potrzeba.

Masaż tantryczny, jaki najczęściej znamy, jest wytworem pełnego ambicji i pomieszania ego człowieka Zachodu. Czy może nam wtedy pomóc? Jest duże prawdopodobieństwo, że bardziej nam zaszkodzi niż pomoże. Dlaczego?

Tak, potrzebujemy oczyszczania ciała. Jednak nikt tego za nas nie zrobi.
Tak, potrzebujemy podnosić wibracje ciała. Jednak nikt tego za nas nie zrobi.
Tak, potrzebujemy otworzyć i oczyścić energetyczne kanały w ciele, aby enegia życiowa swobodnie płynęła. Jednak nikt za nas tego nie zrobi.

Nie ma żadnego cudownego hokus-pokus, które rozwiąże za nas nasze problemy i przywróci nasz dobrostan jak pigułka na ból głowy.

Masaż lemuriański czy inne ciekawe nazwy masaży “tantrycznych”, coraz to nowe i bardziej egzotyczne, aby biznes się kręcił, to hoax. To pojemne angielskie słowo oddaje złożoność tego zjawiska. “Hoax” oznacza oszustwo, mistyfikację, żart, naciąganie, matactwo, zbajerowanie, spłatanie figla.

Masaż lemuriański nie istniał jako metoda ani nie ma wiele wspólnego z Tantrą, ścieżką rozwijania mądrości i wyzwolenia z iluzji. I nic tu nie pomoże malowanie sobie białych kropek na twarzy. Jest prawdopodobnie chanellingiem pochodzącym nie wiadomo skąd i podpinającym nas nie wiadomo do jakiego energetycznego agregora, który zasilamy.
Za to masaż kaszmirski wymaga certyfikacji od autentycznego nauczyciela i kursu nauczycielskiego. W Domu Tantry jest uczony bez tejże certyfikacji na podstawie płyty dvd potajemnie kupionej w internecie. Pozostałe masaże zostały wymyślone i wyeksperymentowane na “asystentach”, podobnie jak inne, używane tam, niesprawdzone metody.
Inne, fragmenty autentycznych nauk i praktyk tantrycznych, są uczone i przekazywane bez certyfikacji i stosownego upoważnienia do dalszego ich nauczania (np. używanie buddyjskiego narzędzia rytualnego phurby, tsa-lungi, tummo, kawałki praktyk tantry buddyjskiej).
Nie wiem, jak jest w innych “Domach” i grupach “tantrycznych” o charakterze sekt. Pewnie podobnie.

Dopóki tego rzetelnie nie sprawdzimy, zanim nie skorzystamy z tychże usług, nie będziemy wiedzieć. Jaka jest linia przekazu? Kto jest nauczycielem i nauczycielem nauczyciela? Czy są to autentyczne linie nauk czy współcześnie wytworzone i przez kogo? Jakie są skutki długoterminowe ludzi, którzy tego doświadczyli? Jakie autorytety stoją za tymi prowadzącymi i kto ich wspiera? Jaka jest integralność prowadzących, ich życie, a to co głoszą? Jak żyją? Na ile są transparentni? Czy znamy ich imię i nazwisko z dowodu? Jaki jest ich życiorys? Co robili wcześniej i dlaczego zrezygnowali? Jaka była ich i jest obecnie droga wzrostu i nabywania doświadczeń?

Jeżeli uczone są konkretne metody powinniśmy dowiedzieć się o autentyczność i ewentualną certyfikację tych, którzy uczą tego dalej. Szczególnie jest to ważne, gdy mamy do czynienia z ciałem i energią oraz seksualnością człowieka. Większość osób tego nie robi lub zadowala się łatwymi odpowiedziami. W Polsce króluje wolna amerykanka. Każdy kto zrobi dwa kursy, ma jakieś “wglądy” niewiadomego pochodzenia, uczy już dalej i przyjmuje klientów.

Gorsze niż nasza naiwność czy łatwowierność, jest świadome przymykanie oka dla osiągnięcia własnych korzyści. Na przykład korzystanie ze szkoły masażu bez jej sprawdzenia, która może być zamkiem na piasku, aby samemu zostać masażystą. Cel uświęca środki.

Nie można jednak kraść know-how, kopiować innych, podawać nieprawdę lub pół-prawdę i na tym etycznie budować swoją karierę związaną z duchowością człowieka. Nie można manipulować w imię wolności. Tak jak nie można wprowadzić pokoju za pomocą wojny.

Ten kij ma dwa końce. Zarówno masujący, jak i masowany, padają łupem tej mistyfikacji. Ten pierwszy poprzez wchodzenie w skomplikowany i delikatny układ energetyczny człowieka. Robiąc rzeczy na ślepo, będąc w iluzji, że “czuje” co robi, łączy się czy wręcz bierze na siebie karmę masowanego.
Masowany zaś nieświadomie przyzwala na przestawianie mebli w jego domu, przemalowywanie ścian, wręcz ich wyburzanie i zostaje z dziurami, zepsutą kanalizacją i niesprawną toaletą oraz ogólnym niefunkcyjnym domem i bałaganem, ale za to w jednym oknie stoją nowe ładne kwiatki i unosi się ładny zapach w drugim pokoju.

Tak najczęściej wyglądają osoby, które przychodzą do mnie po takich masażach czy sesjach, gdzie ktoś ingeruje w ich system energetyczny.

Robię, co umiem, aby wesprzeć ich w odzyskaniu wewnętrznej równowagi, odplątaniu się z poplątanych energii, załataniu dziur energetycznych, uspokojeniu rozedrganego ciała emocjonalnego, ukojeniu straumatyzowanego, wewnętrznego dziecka, a co najważniejsze, w odpięciu od agregorów energetycznych, do których zostali nieświadomie podpięci przez działających na ślepo masażystów/ uzdrowicieli działających w ramach wytworzonych systemów.

I tu się robi poważnie.

To jest głęboka ingerencja, która może mieć konsekwencje na wiele lat, a może i wcieleń. Konsekwencje są dla naszego biznesu, pracy, rodziny, ciała, zdrowia, samopoczucia, duchowości, jak i tego, gdzie i w jakich okolicznościach się odrodzimy, do jakich zasobów będziemy mieć dostęp, a do jakich nie.

Często następuje w czasie masażu czy sesji szybki wzrost energii, a w następnych dniach gwałtowny spadek, tracimy grunt pod nogami, odczuwamy młyn intesywnych emocji, nasze ciało bolesne i stare rany są pobudzone, jesteśmy nadreaktywni, tracimy kontakt z głębokimi częściami siebie, już nie wiemy, co jest prawdziwe, jesteśmy podatni na manipulację, zagubieni i pomieszani.

Przypomnijmy sobie scenę z Matriksa z polem dzieci (płodów), które były bateriami zasilającymi maszyny. Nasza energia życiowa jest prądem zasilającym. Gdy wchodzimy w kontakt, gdzie jest zaangażowana intymność, seks, energia seksualna, łączymy pola energetyczne,  wymieniamy się informacjami, zawieramy telepatyczne umowy i kontrakty na wiele wcieleń, budujemy swoją karmę, a jeśli działamy w ramach jakiś wytworzonych, niesprawdzonych systemów czy chanellingów coś przez nas może działać poza naszą kontrolą i świadomością.

Dlatego niezwykle ważnym jest, aby mieć przytomność, być uważnym i nie ekesperymentować ze swoim ciałem i energią w poszukiwaniu krótkotrwałych uniesień, która nas będą słono i drogo kosztować.

Karma to przyczyna i skutek, co zasiewamy to kiedyś zbierzemy.

Gdy manipulujemy energią seksualną, z czasem zamknie się jej swobodny przepływ. Gdy nie prowadzi nami mądrość, pokora i współczucie, a pragnienia sławy, uznania, statusu, osiągnięć itp. budujemy postać Ciemnego Guru.

Kim jest Ciemny Guru?

To postać, która jawi się jako dobry ojciec (generalnie rodzic, ale w kraju z nieobecnym lub nieodpowiedzialnym archetypem ojca to jest bardziej obecnie aktualne), który prowadzi nas po naszą “wolność”, “przyjemność” czy cokolwiek innego. Po drodze budujemy jego imperium. To może być też oczywiście kobieta (z wewnętrznym aspektem męskim). To może być osoba w cieniu, stojąca z tyłu, ukrywająca się za projektem lub innymi, “zaproszonymi do współtworzenia projektu”, marionetkowymi osobami.

To osoba, która jak ognia unika demistyfikacji, konfrontacji, otwartych niewygodnych pytań, transparentności i otwartych kart. Jest mistrzem lawirowania, manipulacyjnej retoryki i odbijania pytań jak ping-pongowej piłeczki. Umie użyć pół-prawd duchowych, aby osłabiać nasze poczucie pewności siebie, suwerenności oraz świecące się lampki alarmowe. Jest miły i sympatyczny, potrafi sprawić, że tylko obok niego/niej czujemy się bezpiecznie i w pełni akceptowani. Wolimy być z nim/nią oraz jego/jej grupą, niż w domu z rodziną czy należeć do wielu, różnych grup.

A jakie Ciemne Guru ma relacje z własną rodziną, własnymi dziećmi? Zwykle tam jest największy bałagan i potencjalne źródło demistyfikacji – Cesarz nie ma szat, a szewc bez butów chodzi. Ten i ta, którzy prowadzą nas do wolności, sami wprowadzają zamęt i cierpienie w życie własnych dzieci. Nie potrafią zastosować prawd, jakie sami głoszą. Nie mają też na nich zbyt czasu. Zajęci się sprawami ważniejszymi. Albo nie mają dzieci, bo to przeszkodziłoby im w karierze oraz konfrontowało z maskami, jakie noszą. Własne dzieci są mistrzami demistyfikacji i konfrontacji z prawdą. Jak nie chcemy na nią patrzeć i coś z tym faktycznie zrobić mądrego, to somatyzują, chorują, źle się uczą, tną i robią wszystko co w ich mocy, abyśmy w końcu do siebie, do środka spojrzeli. Ciemny Guru tego nie potrzebuje.

Nas to zwykle nie interesuje. To są ich prywatne sprawy. Integralność naszego lidera nie jest tak istotna. Chcemy żyć tą mistyfikacją. Nie chcemy słyszeć prawdy, ani sprawdzać faktów. Tak jak poprzednio już pisałam, mechanizm tworzenia iluzji jest naszym wdechem i wydechem, pozwolił nam przetrwać piekło toksycznego domu. To oczywiście nie oznacza, że dzieci z tak zwanych dobrych domów, nie tworzą świata iluzji. Ich napędem może być zamiast ucieczki od bólu i cierpienia, pogoń za iluzją szczęścia, a tak naprawdę narcystyczna potrzeba samouwielbienia i trwania w egoistycznym samozachwycie, podczas “pomagania innym”.

Ale już tak być nie musi.

Zacznijmy weryfikować i używać rozumu.

Logiczne myślenie, łączenie faktów, kwestionujące pytania, zamiast lęku przed autorytetem i bycia zbesztanym przez osobę, na którą wyprojektowaliśmy doskonałego rodzica, posiadającego jakieś nadprzyrodzone siły.

Suwerenność to umiejętność samodzielnego myślenia. Wolność to bycie niezależnym od podążania za stadem z konformizmu, wygody, lenistwa, lęku, chęci przynależności.

Zadbajmy o cenne ludzkie ciało i życie. Zanim powierzymy je w cudze ręce, przyglądajmy się i pytajmy wprost. Prawda nie boi się konfrontacji.

Nie bądźmy pokarmem dla osób zasilających się cudzą energią seksualną.

To był jeden z głównych powodów, dla których zdecydowałam w sierpniu 2017 roku iść własną drogą po zbudowaniu od podstaw Domu Tantry. Moja męskość nie miała zgody na ten proceder i było to sprzeczne z wartościami, jakie wyznaję. Moja kobiecość potrzebowała spokojnego oddechu poza strefą, gdzie często nie było miejsca w pracy z seksualnością na serce – dobroć, łagodność czy współczucie. Liczyły się fajerwerki, szybkie i spektakularne efekty oraz przyjemność seksualna. Ignorowane były potrzeby uleczenia najpierw wszechobecnych w nas traum. Za dużo suchego ognia bez wody, który wtedy szybko płonie i może łatwo poparzyć delikatniejsze obszary wewnątrz nas. Ze mną odszedł też wtedy cały, sześcioosobowy międzynarodowy zespół Domu Tantry. Każdy decydował suwerennie, widząc i świadkując, temu co się dzieje i gdzie płynie miłość. Pozostałe dwie osoby odeszły w swoim kierunku, nie chcąc wybierać w swojej projekcji pomiędzy “rozwodzącym się tatą, a mamą”.

Z powodu braku łagodności, preferowania intenstywnej stymulacji energii bez uwzględniania traum oraz braku przestrzennego podejścia do uzdrawiania, czyli braku miejsca na esencję kobiecości, odeszłam także z międzynarodowej organizacji ISTA w grudniu 2018 roku. Uczyłam tam przez pięć lat i byłam blisko związana od 2010 roku jako organizator, kolaborator i przyjaciółka.

Podobne mechanizmy dotyczą masażu czy mappingu joni, najbardziej intymnej strefy. Włosy mi stają dęba, co słyszę od ludzi. Szerzy się obszar niekomptencji, który powoduje (re)traumatyzację. Nie można robić na pierwszej sesji takich rzeczy. Najpierw trzeba zająć się najwrażliwszymi częściami, sprawdzić czy serce jest otwarte, ego zdrowe, zrobić kilka sesji przygotowawczych. Polska stała się jak dziki zachód, wolna amerykanka króluje w najwrażliwszych obszarach ludzkiego życia.

Ciemni magowie i maginie, którzy nagromadzili trochę mocy osobistej, mają siłę przekonywania i przyciągania, budują królestwo mroku i pomieszania. Wszyscy chodzą w pięknych szatach, używają właściwych słów. Tylko nie ma żadnej weryfikacji, żadnej superwizji, nawet koleżeńskiej. Krytyczne, lecz dbające o całość, potencjalne uwagi wzajemnego wsparcia, zostały niedopuszczone przez zazdrość, zawiść i ukryta niepewność tego, czy to co się robi, jest właściwe i dobre.

Brakuje nam, korzystającym z tych usług, zdrowego myślenia, bo zmanipulowana energia seksualna otumania logicznie myślący umysł.

Tantra prowadzi do klarowności umysłu, który przecina iluzje.

Czy po masażu czy warsztacie tantrycznym czujemy się bardziej otumanieni czy trzeźwi, mamy głowę pełną fantazji czy serce budzącej się mądrości, myślimy o innych czy jak wrócić do mojej sekty, aby wziąć kolejną dawkę narkotyku, czy mamy więcej cierpliwości i dobroci czy “niewtajemniczeni” ludzie drażnią nas swoim niezrozumieniem naszych stanów uniesienia, czy chcemy ich w włączyć w nasz nowy świat czy wyłączyć?

Rozum śpi odurzony “błogostanem”, umysł jest mętny poprzez fałszywe koncepcje, a dziecko, które mogłoby wykrzyknąć “Król jest nagi”, straumatyzowane.

Witamy w świecie “rozwoju osobistego” i tantrycznego – świecie eksperymentów na ludziach. W świecie ego, które pragnie szybkiej sławy i osiągnięć.

Autentyczna Tantra używa sprawdzonych metod, linii przekazu, obcina przywiązanie, zamiast sekty jest wspólnota wszystkich ludzi, celem nie jest budowanie mocy osobistej, lecz otwieranie przejrzystego i przestrzennego umysłu czyli uniwersalnego serca, które ma odwagę zadawać niewygodne pytania i łączyć fakty, robiąc to dla siebie i innych jednocześnie.

Jeżeli nazywając kogoś jego imieniem i nazwiskiem z jego własnego dowodu (jeśli je znamy), powodujemy, że ta osoba ucieka i się chowa, to powinno dać nam to do myślenia, że coś ukrywa.

Może to już czas zacząć trzeźwieć. Kac będzie nieprzyjemny, ale to z pewnością lepsze niż kolejny kieliszek. Może znajdą się osoby, które będą nam podawać kompresy na obolałą głowę. Jak się całkiem przebudzimy z tego otumanienia czy stanu na haju, który nie może i tak wiecznie trwać będąc przez nas podtrzymywany, to nie uwierzymy, że ignorowaliśmy tak dużo sygnałów ostrzegawczych.

Czas powrotu do domu, po ciepłą zupę i patrzenie w ogień. Może ktoś się dołączy i razem będziemy tak patrzeć ze spokojnym uśmiechem na twarzy. Z czasem zaczniemy coś budować od fundamentu, spokojnie i w prawdzie, bez odrysowywania i wzorowania się na kimś innym.

To będzie autentyczna kreacja, nasza własna, z samego środka, i która poprowadzi nas dalej.

Czego nam wszystkim życzę.
Pozdrawiam ciepło tych wciąż imprezujących, tych już z kacem oraz wszystkich innych.

Related Events